Działalność pod szyldem. Część I... czyli o platformach aukcyjnych

Źródło: INFOGURU.PL - Blog o Internecie - http://infoguru.pl/?id=190&src=print

metka czy szyld... chodzi o rozpoznawalność i szybką identyfikację :-)

Wielu z nas w wielu aspektach życia funkcjonuje "podłączając się" pod coś większego - firmę, instytucję, ideę - dotyczy to także tych nazywających się ze wszechmiar niezależnymi :-) Nasza unikalność, odrębność i wyjątkowość zostają w pewnym stopniu wchłonięte przez kogoś lub coś.... czasami jest to stan wyższej konieczności, czasami brak odwagi na pokazanie indywidualności a czasami nieświadomość......

Wielu blogujących pisze na blogo-platformach takich jak wordpress.com, blox.pl, jogger.pl, blog.pl, blog.onet.pl, blogspot.com; znaczne grono firm handlowych i usługowych posiada dodatkowy lub wyłączny kanał sprzedaży towarów i usług poprzez platformę aukcyjną. Istnieją e-pasaże handlowe, porównywarki cen.... Tego typu serwisy można scharakteryzować jako swoiste agregatory treści/osobowości (w przypadku blogo-platform) i agregatory ofert/firmowego brandingu (w przypadku serwisów aukcyjnych, porównywarek cen).....

"Szyldy" robią wszystko aby przyciągnąć do siebie tych od których zależą. Aukcje tworzą system premiowania typu Super Sprzedawca.... blogi publikują rankingi, premiują wybranych Bloggerów, wyróżniają niektóre wpisy. Między stronami tworzy się pewna symbioza... która  w dłuższym horyzoncie czasowym przypomina mi jednak bardziej formy pasożytnicze :)

Pod szyldem platformy aukcyjnej

Platformy aukcyjne kuszą dużym rynkiem zbytu (bo kto nie przegląda allegro.pl podczas pracy? :), łatwością prowadzenia handlu (brak konieczności inwestowania we własne rozwiązania e-commerce, automatyzacja obsługi płatności oraz namiastka reklamy sprowadzająca się do jakiejś formy “wyróżnienia”) ..... w zamian za „skromną prowizję” od sprzedaży i kilka regulaminowych przykazań....którymi okrasiłem ten wpis na samym końcu.

Ten miły i sielankowy charakter oraz pozorna minimalizacja ryzyka prowadzenia niezależnego e-handlu przez firmę sprowadza się jednak do kilku niebagatelnych wad.

  • firma nie kreuje własnej marki (ciężko mówić o budowaniu marki sprowadzonym do unikalnej nazwy użytkownika - wyjątkiem jest chyba tylko eBay, który umożliwia stworzenie własnego sklepu w ramach serwisu aukcyjnego),

  • firma znacznie upraszcza jakże piękny proces sprzedaży (np. rezygnuje z działań posprzedażowych mogących znacznie zwiększyć lojalność/powracalność kupujących i wyjście poza stricte cenowe rozważania nad następnymi transakcjami),

  • firma narzuca sobie cięższe warunki konkurencyjne sprowadzające się do konkurencji cenowej lub liczenie, że tylko ona będzie posiadała dany towar w określonym czasie,

  • firma praktycznie nie może zaprezentować ofertę dostępną na indywidualne zamówienie,

  • rozwiązanie techn. oraz forma przeprowadzania transakcji uniemożliwiają możliwość negocjacji cen (vide: max24.pl) co często pozwala kupującemu poczuć się “szczególnie” i indywidualnie

....czy warto działać pod wspólnym sklepowym szyldem?

Osobiście na allegro kupiłem ponad 400 przedmiotów i jeszcze nie doświadczyłem aby jakakolwiek osoba/firma  skorzystała z danych, które przecież mogłaby wykorzystać... nigdy nikt do mnie nie napisał, że pojawiły się specjalne okazje, baaa.....nawet firmy posiadające sklep poza aukcją nie próbowały mnie o tym fakcie poinformować.....działania pro-aktywne równe zeru.

Czy warto wejść pod wspólny szyld? W skrócie myślowym i analitycznym. TAK! Warto! Lecz konieczne jest opracowanie strategii wyjścia spod takiego wspólnego szyldu.... czyli określenie jak długo chcemy funkcjonować i w jaki  sposób będziemy przekierowywali ruch do własnego, odrębnego sklepu, jak będziemy go promowali (wbrew pozorom można się tym zająć już podczas działalności na wspólnej platformie sprzedażowej). Warto na wszelkie możliwe sposoby pozyskiwać dane o klientach (ich referencje, preferencje, częstotliwość zakupów i wartość zakupów) i gromadzić je na przyszłość... Jeśli po roku napiszemy do byłych klientów wiadomość "Dokładnie rok temu kupił pan na naszej aukcji scyzoryk...z tej okazji chcemy zaoferować kupno prawdziwego noża w naszym nowopowstałym e-sklepie z 20% zniżką" to z pewnością nam się uda. Oczywiście ZAWSZE trzeba realnie oceniać internetowe nisze i ich potencjał... walka na śmierć i życie aby stworzyć kolejną księgarnię internetową może obrócić się w porażkę.

Podejmując decyzje biznesowe trzeba mieć świadomość, że Internet jest bardzo dynamicznym rynkiem z dość dużymi możliwościami zainteresowania nową marką użytkownika (realny sukces i rentowność sklepu to zupełnie inna historia). W każdym bądź razie kluczem do sukcesu jest zawsze MARKA, MARKA & MARKA a nie tylko fakt sprzedawania (oczywiście pojmując sprawy długookresowo).

Bez marki nie istniejesz.......istnieje tylko Twoja oferta, która nie jest dla Ciebie żadnym długotrwałym murem obronnym przed konkurencją. Na rynkach z wieloma graczami Twoi klienci nie będą o tobie pamiętali tylko nazwę szyldu pod którym sprzedajesz.......i warto aby ten szyld należał do Ciebie.

Oczywiście istnieją pewne grupy towarów tak „przeciążone” ilością transakcji, liczbą sprzedających, niską barierą wejścia kolejnych sprzedawców, że tworzenie marki poza serwisem aukcyjnym jest praktycznie pozbawione sensu.......tak samo wiele firm prowadzi sprzedaż charakteryzująca się sezonowością......dla nich platforma aukcyjna lub e-pasaż wydają się idealnym rozwiązaniem (choćby ze względu na koszty własnej infrastruktury, utrzymywania własnego serwisu, które w ten sposób są ponoszone przez  realną sprzedaż a nie samo “funkcjonowanie”)

Na wielu polskich platformach aukcyjnych i w e-pasażach jest wielu sprzedających towary importowane, nie mających większej lub żadnej konkurencji  i w takim przypadku aż się prosi o dochodowy łatwo wyszukiwalny i identyfikowalny sklep internetowy poza używaną przez wielu etykietką, zarządzenie lojalnością i tworzenie silnej marki

....i to właśnie tym sprzedającym zadedykowałem ten blogowy wpis..... a wkrótce trochę o innych agregatorach indywidualności :)

"Podłączanie się" pod coś większego było, jest i będzie ale nic nie stoi na przeszkodzie aby wykorzystywać ten fakt dla własnych celów i strategii.

Im bardziej firmy będą uzależnione od platform aukcyjnych tym gorsze warunki będą posiadały (oczywiście ma na to wpływ jeszcze konkurencja między platformami sprowadzająca się do walki o sprzedawców).

Wyciąg z regulaminu allegro.pl

ARTYKUŁ 20. STRONA "O MNIE"
20.1. “...” Forma i kontekst umieszczenia adresu www nie może zachęcać do zakupów poza serwisem.

adam zygadlewicz | o mnie | kontakt

Komentarze (8) |
Śledź komentarze do tego wpisu przez RSS

  1. niestety polska specyfika myślenia o biznesie rzadko zakłada długi horyzont czasowy :)

    niemniej jednak tekst ma sens

  2. Halo, halo - czy to aby nie zachęta do spamu (niezamówiona informacja handlowa)? Nie można ot tak sobie `gromadzić informacji o klientach`, a potem pisać do nich `rok temu kupiłeś scyzoryk`. To niezgodne z prawem, jeśli wyraźnie nie zaznaczyli, że chcą być na takiej liście mailingowej. Jeśli nigdy nie dostałeś żadnej propozycji mailem, to tylko świadczy o tym, że sprzedawcy znają polskie prawo (i całe szczęście ;)).

  3. Anonimie,

    Ten mini wpis jest poswiecony znaczeniu marki...jest to naprawde zarys podstaw

    spam...nie, bynajmniej (netykieta sugeruje pewne podejscie jak Double Opt-In i ja bynajmniej nie zaprzeczam ich znaczeniu w jakosci komunikacji via email/newsletter)

    zachecam jedynie do lepszej obslugi klienta - korzysci obustronne

    zagadnienia gromadzenia informacji to osobna kwestia ale w e-sklepie jest to oczywiste przetwarzanie zamowienia wiaze sie ze zgoda na przetwarzanie danych (czasami uzytkownik musi to dodatkowo potwierdzic a czasami jest to mu tylko zakomunikowane)

    potwierdzenie kupna przedmiotu rowniez mozna przekierowac na odpowiedni system wysylajacy zapytanie o checi i zgodzie na dodanie swojego adresu do (zewn.) bazy mainlingowej....ja nie widze problemu oraz zadnej kolizji z prawem

    dzieki za komentarz :)

    ps: mimo wszystko trzymalbym sie wersji ze Sprzedawcy sprzedaja poki sprzedaja i za bardzo nie mysla ani o przyszlych relacjach z istniejacymi klientami ani o tworzeniu wlasnej marki... ot to moja impresja

  4. Wyobraźmy sobie >off-line`owyb> sklep z guzikami. Niech zwie się `Szalony Guziec` (marka). Sklep mieści się w centrum handlowym `Galeria Mopsów` (marka). Sklep ma stałych klientów, którzy chętnie tam chodzą, by uzupełnić jakże dotkliwe braki na froncie swej garderoby. Polecają też sklepik niedopiętym znajomym, a na pytania `No dobra, ale gdzie ten Szalony Guziec?` odpowiadają po prostu `W Galerii Mopsów`, co kończy rozmowę, bo wszyscy wiedzą gdzie jest to centrum i umieją się po nim poruszać (więc nie potrzebują wiedzieć na którym piętrze jest `Guziec`). Ale inna grupa klientów trafia do `Szalonego Guźca` tylko dlatego, że odwiedzili `Galerię Mopsów` w poszukiwaniu nowego odzienia - zauważyli sklepik i postanowili wdepnąć w nadziei, że ich ukochane ciuchy przeżyją drugą młodość dzięki ekstrawaganckim rozwiązaniom zapinającym. Biznes kręci się jak dobrze przyszyty guzik.

    Czy właciciel `Szalonego Guźca`, uroczy pan Ryszard powinien zrezygnować z tej lokalizacji i pomyśleć zamiast tego o wynajęciu jakiejś oficyny w bramie w mieście (bo na lokalizację przy reprezentatywnej ul. Sowy Kwiat go nie stać)? Czy fakt, że marka `Szalony Guziec` funkcjonuje w ramach marki `Galeria Mopsów` szkodzi sklepowi z guzikami? A może to jednak... symbioza?

  5. miałem fajną przygodę z allegro. handlowałem tam koszulkami pod szyldem butik.pl. handlowałem to za dużo powiedziane: sprzedawałem poj. sztuki nieodebrane na poczcie.

    zaczęło się od loginu. nie mogłem zarejestrować loginu butik.pl. militaria.pl mogły, ja nie. podobno regulamin się zmienił. ok.

    dałem login `butik_pl` i wrzuciłem logo.
    http://butik.pl/butik/butshirt.gif (bez napisu `spreadshirt`). okazało się, że łamię regulamin. moja firma nazywała się butik.pl, ale to nie pomogło.

    no i zaczął się cyrk. zmieniłem kropkę w logo na podkreślenie. też okazało się, że łamię regulamin, bo... kreska za bardzo przypomina kropkę (miała proporcje boków 2:1). nawet pytałem od jakiej różnicy boków allegro uważa prostokąt za kwadrat :) nie dostałem oficjalnej odpowiedzi, jaką wersję geometrii stosuje firma QXL :) w każdym razie przy stosunku boków 3:1 odpuścili.

    a potem zabronili wybierania rozmiaru koszulki (trzeba było oddzielnie sprzedawać S,M,L itd) i odpuściłem.

  6. @Marcin Jagodziński

    hehe. niezle sie usmialem. dzieki za ciekawy CASE STUDY.



  7. @CM

    fajny przykład i po części (w części) mi bliski :-)

    ALE

    rożnica między działalnością pod szyldem off-line (np. Centrum Handlowym) a szyldem on-line (np. sprzedażą na platformie aukcyjnej) jest dość zasadnicza - choćby biorąc pod uwagę możliwość posługiwania się swoją marką, stosowanie brandingu... możliwość dowolnego kształtowania procesu sprzedaży.

    Jeśli `Szalony Guziec` będzie UNIKALNY (w czymkolwiek co jest w stanie dostrzec klient CZYLI co realnie buduje markę) to z pewnością fakt `wyjścia` z `Galerii Mopsów` nie będzie krytyczny dla jego biznesu /choćby dlatego, że związani z MARKĄ będą chcieli się dowiedzieć dokąd sklep został przeniesiony.../

    Trzeba zauwazayć, że między MARKĄ a poczuciem UNIKALNOŚCI cech produktu oferowanych pod tą marką jest silna zalezność... baaa......taki jest niewąptliwe jeden z celów MARKI..odróżnić się od innych za pomocą ciągu skojarzeń (pozycjonowanie, repozycjonowanie)...tym bardziej są te skojarzenia unikalne w stosunku do tych, które klient już zna tym większa będzie jego zdolność wiązania danych cech produktów z wybraną marką (lepsza identyfikacja marki i identyfikacja pożądanych cech produktów z konkretną marką).

    Wszystko ma swoje plusy i minusy; bynajmniej nie potępiam strategii abstrahującej od tworzenia własnej silnej marki i skupieniu się na efektach skali... wszystko zależy od branży, jej dotychczasowych uczestników, sile nabywcy, barierach wejścia itd. Czyli kłaniają się podstawy zarządzania strategicznego i Analiza Portera :)

    Trafne jest zaznaczenie, że ludzie wolą szukać spośród wielu (w centrum, na platformie aukcyjnej) tylko, że znane są przykłady firm on-line w przypadku których myślenie wyłącznie o wygodzie kupującego doprowadziło do upadłości firmy... firma musi na równi z myśleniem o kliencie myśleć o sobie :)

    dziękuję za komentarz!

    ps: niewątpliwie najlepszą strategią jest rozwaga i krytyczne podejście do każdej opcji A PRZEDE WSZYSTKIM opracowanie sensownej strategii :)

  8. Dzieki za odp. Bede sie trzymal tej analogii, bo roznice naprawde nie sa tak potezne: mozliwosci prezentacji marki w centrum handlowym sa ograniczone (chocby przez jakas unifikacje wizualna, rozmiary `boksu` etc.), sprzedaz tam oznacza tez inne ograniczenia dla bizensu (np. dni/godziny otwarcia sklepu sa z gory okreslone). A jednak jest grupa marek, ktore funkcjonuja niemal wylaczenie w ramach centrow i maja sie dobrze. W gruncie rzeczy przy decydowaniu `tylko platforma` czy `sklep i platforma` istotniejszym czynnikiem moze sie okazac dla sprzedawcow chec dywersyfikacji kanalow dystrybucji. Trzymam sie opinii, ze marke da sie budowac i rozwijac takze w ramach platformy.

Komentarze zablokowane

Pokaż swoje wnętrze