40 mln ekspertów ogółem...tylko jeden od WEB 2.0

Źródło: INFOGURU.PL - Blog o Internecie - http://infoguru.pl/?id=124&src=print

Ktoś kiedyś mądrze powiedział, że cokolwiek złego możnaby powiedzieć o Polsce to trzeba przyznać że jest to jedyny kraj w którym liczba jego mieszkańców jest równa liczbie ekspertów. Jest to bardzo pocieszające zjawisko bo przecież nie trzeba od razu dopowiadać, że ekspertami są zwykle Ci, którzy nie mają do tego podstaw (~ odpowiedniej wiedzy).


Inspiracją tego wpisu jest Wywiad "Web 2.0 według Krzysztofa Urbanowicza", który przeprowadziła Magdalena Górak i opublikowała na łamach Internet Standard... 2 dni temu.


Jak zidentyfikować serwisy Web 2.0?
Serwisy Web 2.0 powstały z końcem 2004 roku i jest to ich pierwszy znak rozpoznawczy. Dla mnie Web 2.0 to przede wszystkim epoka, w której nowe technologie dały władzę zwykłym ludziom. Web 2.0 łączy postęp technologiczny i społeczną ideę dzielenia się, pomysły i mechanizmy wykorzystujące i odwołujące się do zbiorowej mądrości internautów. To nowa granica internetu, gdzie użytkownik jest w centrum sieci. I to widać w serwisach Web 2.0.

Żadne nowe technologie nie powstały, które umożliwiły pojawienie się Web 2.0 (nawet AJAX - "technologia", która w żaden sposób nie determinuje czy coś jest Web 2.0 czy Web 1.0 powstała przed 2004 rokiem). Wszystkie potrzebne mechanizmy istniały conajmniej od czasu kiedy zaistniała WIKIPEDIA, która jest wybitnym i najważniejszym przykładem Web 2.0 (i sprzed 2004 roku). Web 2.0 powstało głównie z kalkulacji ekonomicznych i mało kto publicznie o tym mówi... Nie ma się co oszukiwać! Po co tworzyć zespół ludzi-redaktorów, generujący koszty dla firmy i tworzących treść z której korzysta pożniej cały Internet (1% rule)? Dajmy jednym Internautom możliwość tworzenia i publikacji treści a drugim możliwość filtrowania kiepskiej treści od lepszej... Mechanizm idealny i tani.... Stworzyć szkielet a reszta zbuduje się sama. Pamiętajmy że przyczyną upadków dot.com'ów było właśnie przeinwestowanie i zbytnia wiara w Internautów a nie zbyt przyszłościowy charakter przedsiewzięć (arena.pl!!!).

Czyli nie uznałby Pan serwisów, które powstały wcześniej za Web 2.0?
Raczej nie. Oczywiście część serwisów z czasów Web 1.0 ewoluowała w stronę Web 2.0, jak Amazon czy eBay, liderzy światowego e-commerce, ale nie są to w pełni serwisy Web 2.0. Na pewno w tym nurcie ważna jest technologia. Przed 2004 rokiem nie mieliśmy tak dopracowanych technologii i narzędzi jak obecnie. To scheda po pierwszej fali fascynacji internetem. Po pęknięciu bańki internetowej pozostało wiele pomysłów, rozwiązań, a nawet business-planów, które można było teraz wykorzystać. Web 2.0 to przede wszystkim technologie open source, które tak naprawdę są potężnym ruchem tworzonym przez programistów. Bez oprogramowania open source nie byłoby Web 2.0.

Osobiście, nie widzę związku między oprogramowaniem open-source a wybuchem popularności serwisów Web 2.0. Czy serwisy takie jak Digg, czy znakomity polski Wykop.pl są oparte na oprogramowaniu open-source? Raczej nie :) Nie ma czegoś takiego jak technologie open-source! Oprogramowanie lub standard może być udostępniony na zasadzie open-source czyli z opublikowanym źródłem. "Przed 2004 rokiem nie mieliśmy tak dopracowanych technologii i narzędzi jak obecnie"... Narzędzia były...

Jakie jeszcze cechy musi mieć serwis?
Oprócz programów open source, Web 2.0 wykorzystuje 4 inne narzędzia i technologie.
1. RSS to nowy sposob konsumpcji mediow. To nie czytelnik przychodzi po informacje, to informacja przychodzi sama do czytelnika, bez konieczności wychodzenia z domu. Jeśli jakaś strona nie ma RSS-ów, to trudno przykleić jej tak waloryzującą dziś etykietkę Web 2.0. Choć RSS jest znany zaledwie 2% internautów, jest to jeden z niewidzialnych przebojów Web 2.0. RSS-y zmieniły radykalnie mój sposób korzystania z różnych mediów. Dzięki temu narzędziu, które używam na stronach Netvibes, oszczędzam mnóstwo czasu. Obecnie w ciągu dnia czytam, a raczej przeglądam, około 40 blogów i 10 gazet. W większości przypadków nawet nie muszę wchodzić na strony moich ulubionych źródeł informacji.

RSS to alternatywa dla starego dobrego newslettera... Czy otrzymując newsletter w 2003 roku musieliśmy wychodzić z domu? Nie utożsamiałbym RSS z niezbędnym elementem Web 2.0... Uczestniczyć w społeczności, tworzyć, oceniać możemy bez kanałów RSS...proszę spróbować... RSS to jedynie ułatwienie. Trzeba również dodać że również opłacalne dla właścicieli witryn... (mniejsze obciążenie serwerów, mniejsze opłaty za transfer)

2. Nie byłoby też internetu Web 2.0 bez technologii API. Niektóre serwisy, jak Google News czy Yahoo News, po prostu by bez niego nie powstały, bo niemożliwa byłaby wymiana treści między nimi a innymi stronami, w tym przypadku źródłami informacji, jak Reuters czy AFP. Dzięki API strony internetowe komunikują się między sobą.

API to nie technologia - to udostępnienie serca danego systemu (~możliwości) lub jego treści. Dzięki API Google Maps i serwisu randkowego możemy stworzyć trzeci serwis (zwany wtedy MASHUPem), który będzie nam pokazywał na mapce jaki stan USA ma najwięcej samotnych serc. API ma wartość tylko i wyłącznie dla programistów spoza danego serwisu... zwykłemu użytkownikowi serwisu Web 2.0 API nie jest do niczego potrzebne. To czy dany serwis udostępnia API czy nie w żaden sposób nie wpływa na jego wartość użytkową dla zwykłych Internautów... Znakomite serwisy Web 2.0 nie udostępniają API i co? API to przede wszystkim możliwość dodatkowego wypromowania danego serwisu wymagająca też odpowiednich nakładów (większe obciążenie systemów -> API Google Maps ma np.: limit zewnętrznych zapytań o "mapę", zewnętrzne komercyjne wykorzystanie z pewnością generuje dla Google niezłe przychody)

3. CMS (Content Management System) - Podobnie przełomowe okazały się systemy do zarządzania treścią - CMS. Nie muszę już znać języka HTML, żeby stworzyć stronę internetową i nią zarządzać. To fanstastyczne narzędzie: naciskam na guzik w palecie administacyjnej i robię to co chcę.

CMS (system do zarządzania treścią) jest dośc starym pojęciem sięgającym czasów powstania pierwszych języków programowania mogących "kontaktować stronę internetową z bazą danych". To wina firm, że aktualizacja strony internetowej kojarzyła się z potrzebą zatrudniania "informatyka". To wina również samych webmasterów że zamiast wdrożyć klientówi prosty CMS woleli oszukiwać, że aktualizacja to magiczny proces wymagający narzędzi programistycznych, dostępu przez FTP do konta, itp. Darmowe systemy CMS takie jak PHP-NUKE istnieją tak długo że gubię się licząc lata na palcach...

4. Ajax - dzisiejszy Web 2.0 nie mógłby też zaistnieć bez tej technologii.
Bez niej nie byłoby Gmaila, Netvibes czy GoogleMaps. Dzięki temu narzędziu mogę przestawiać na monitorze moduły jakiejś strony i ustawiać je tak jak mi wygodnie, albo tworzyć tzw. mashupy, czyli kombinacje różnych serwisów w jednym miejscu.

AJAX, ajax, ajax.... nie każdy serwis Web 2.0 korzysta z tej starej "technologii" na nowo nazwanej. AJAX zapewnia komunikację strony internetowej z serwerem w tle. Zamiast czekać na przeładowanie się całej strony (na przykład po dodaniu komentarza) efekty (w tym wypadku nasz komentarz) widzimy od razu. Ekscytację AJAXem bym raczej wytłumaczył chęcią zbliżenia strony internetowej do aplikacji na pulpicie komputera. Przeładowywanie strony po każdorazowej akcji to jedna z niewielu rzeczy jakie odróżniała aplikacje www od aplikacji zainstalowanych na komputerze. Ajax nie jest technologią a jedynie zbiorczą nazwą dla kilku istniejących od dawna technologii używanych teraz razem.

Web 2.0 to też zgodność ze standardami i choć 90% serwisów nie do końca przestrzega ich wymogów, to właśnie dzięki tym standardom możliwa jest komunikacja między stronami.

Przestrzegając standardy na etapie projektowania witryny, nasze strony mają szansę prezentować się dobrze na różnych przeglądarkach (również tych z których korzystają osoby niedowidzące) i przede wszystkim stanowią pomost pomiędzy twórcami przeglądarek a twórcami stron. (Sam AJAX jest bardzo kontrowersyjny jeśli chodzi o "standardy").

Powiedział Pan, że serwisów, które powstały przed końcem 2004 roku nie można zaliczyć do nurtu Web 2.0. Czy w związku z tym Wikipedia nie jest Web 2.0? Odrzuca Pan też FilmWeb?
Tych serwisów nie można odrzucić. Wikipedia to dziś jedna z głównych ikon Web 2.0. Umożliwia ekspresję internautom, którzy bez niej pozostaliby biernymi czytelnikami encyklopedii Universalis.
FilmWeb nie był serwisem Web 2.0, ale bardzo inteligentnie przekształcił się w serwis Web 2.0 za sprawą powstałej w nim społeczności kinomanów. Gdyby przedstawić serwisy Web 2.0 na rysunku, to FilmWeb byłby gdzieś na obrzeżach zbioru klasycznych serwisów Web 2.0.

Ekspresję to raczej umożliwiają blogi. Proszę zamieścić ekspresyjny opis jakiegoś hasła na wikipedii a na pewno zostanie szybko usunięty. Nie zauważyłem wielkiej ewolucji na Filmweb... tym bardziej jakiejś inteligentnej. "za sprawą powstałej w nim społeczności kinomanów" - wcześniej była społeczność fanów VW Garbusa? Przykład fdb.pl byłby lepszy - oto prawdziwy serwis kinomaniaków tworzony od początku przez Internautów.

Web 2.0 to też pewna filozofia.
To zupełnie NOWA FILOZOFIA: użytkownicy przetwarzają i współtworzą dostępne w serwisach treści oraz decydują, które z nich zasługują na wyeksponowanie, jak na Digg, czy Netscape. To oni decydują, co będzie na górze na takim serwisie jak Digg. To oni umieszczają zdjęcia. Ludzie zawsze chcieli dzielić się i współtworzyć informacje, ale dotąd nie mieli takich możliwości.

Internauci stali się społecznością, nie publicznością. To my tworzymy największe serwisy Web 2.0. Bez nas nic by tam nie było. To Ty, internauto, jesteś, obok twórców Google Sergieja Brina i Larry Page, założyciela Microsoftu Billa Gatesa i magnata prasowego Ruperta Murdocha, jedną z 50 osób, które najbardziej liczą się w dzisiejszym biznesie, biznesie 2.0 - uważa CNN.Mony.
Filozofia dzielenia się wyróżnia Web 2.0. Dzielimy się tekstami na MySpace czy na blogach, wideo na YouTube, zdjęciami na Flickr czy nawet linkami na deli.cio.us.

A fora internetowe? A komentarze do artykułów? a USENET? Web 2.0 dał Internautom jedynie dodatkowe emocje... wrażenie decydowania i wpływania na kształt serwisu (dość mało jak za oszczędności, które dzięki temu czynią właściciele serwisów i dość mało jak na przychody niektórych serwisów Web 2.0 na zachodzie)....Ludzie dzielą się w Internecie od momentu jak powstał (bo można dzielić się również przez e-mail, prawda?). "Filozofia dzielenia się wyróżnia Web 2.0" czyli sieci peer-2-peer jak BitTorrent, eDonkey tez należą do kręgu Web 2.0....o to fajnie!

Czy blogi można z jakiś względów wykluczyć z nurtu Web 2.0?
Za Web 2.0 uważamy także blogosferę, która wzbogaca się co sekundę o dwa nowe blogi - pamiętniki i notatniki pisane w sieci przez internautów. To najdynamiczniej rozwijający się trend Web 2.0. Nie ma blogów sprzed ani po Web 2.0. Wszystkie blogi mieszczą się w tym nurcie. Blogi znane są już od ponad dziesięciu lat, ale ostatnio przeżywają niesamowity wzrost popularności, w tym ich nowa odmiana - blogi eksperckie, prezesowskie, firmowe, uniwersyteckie, lub polityczne. Blogów jest na świecie ok. 80-100 mln. Wyszukiwarka Technorati indeksuje 50 mln blogów. Niektóre z nich notują oglądalność porównywaną z dużymi mediami, jak np. Boing Boing, który ma - jak sam mówi - 3 mln czytelników miesięcznie.

"blogi"...."to najdynamiczniej rozwijający się trend Web 2.0" ...Przede wszystkim trend ma jakiś kierunek lub cechę... na przykład trendem mogłoby być podwajanie się liczby blogów co roku. "Nie ma blogów sprzed ani po Web 2.0. Wszystkie blogi mieszczą się w tym nurcie. Blogi znane są już od ponad dziesięciu lat"... jeśli Web 2.0 powstało w 2004 roku a blogi mają ponad 10 lat to czy 2014 rok mamy już za sobą?

Czy zawodowi dziennikarze nie powinni bardziej przykładać się w doborze rozmówców? W dobie dziennikarstwa obywatelskiego i rosnącego znaczenia blogów w opiniodawczym procesie takie podejście wydaje się ryzykowne.

UPDATE:
Starzy czytelnicy zapewne zauważą, że treść tej notki uległa "złagodzeniu". Tak. Uznałem, że "osobiste wycieczki" pod adresem Krzysztofa Urbanowicza były trochę nie na miejscu a sam wpis był mocno nasiąkniety niepotrzebnymi emocjami zamydlającymi merytorykę..... Z perspektywy czasu wydaje mi się, że winić można tylko i wyłącznie dziennikarzy...... Bo czy jest możliwość aby ktoś odmówił wywiadu z argumentacją że nie jest zaorientowany w tematyce? Nie, nie w Polsce :)

adam zygadlewicz | o mnie | kontakt

Komentarze (15) |
Śledź komentarze do tego wpisu przez RSS

  1. ładnie go wypunktowałeś. miałem podobne wrażenia po przeczytaniu tej papki, jak i innego tekstu z IS: polskie w2.0 w statystyckah. tez porażka.

  2. you nailed him.

    No właśnie taki to problem jest w polsce że ludzie lubią wypowiadać się jako eksperci na tematy o których takowego pojęcia nie mają. Szkoda bo wszyscy na tym tracą.

  3. Rzeczywiście Krzysztof rozmija się w wielu szczegółach i rzuca ogólnikami, ale bez przesady. Jednak wiele ementów, które wymienił jest de facto częścią web 2.0, choć nie musiały być one niezbędne do powstanie tego nurtu. IMO więc oboje macie racje :-)

  4. Świetnie napisane. Pomogło mi zrozumieć pewne rzeczy, mam nadzieje,ze naszemu `Ekspertowi` również.

    Pozdrawiam

  5. taa... przyznam, ze mozna sie wiele dowiedziec dzieki takim tekstom... :)

    coz... byle tylko taki problem dotyczyl przecietnych zjadaczy chleba korzystajaych z neta... ale jak to zakrawa o dziennikarzy to juz jest lekki kwas. Podobny belkot mozna poogladac w tv.

    Jednak problem w tym, ze w naszych czasach z coraz wieksza iloscia dziedzin zycia jest na tyle skomplikowana iz tylko specialista moze sie polapac w danym temacie. Internet dotyka coraz to wiecej osob i z drugiej strony z dnia na dzien staje sie odchlania technologiczna. Podobnie by bylo w wypadku gdybysmy mogli sobie wyobrazic taka sytuacje, w ktorej kazdy dom posiadal by wlasna mini elektrownie atomowa (kiedys kots taka wizje nawet kreowal ;). Jasne by bylo ze dzieki zaletom takiego wynalazku amatorow by nie brakowalo, ale kory znas by sie znal na fizyce jadrowej ? ;)
    Widocznie wszystko w takim tepie sie zmienia iz nawet dziennikarze nie nadrabiaja ;) - badz mamy takich kiepskich ludzi w tej branzy, ale to nie mnie oceniac ;)

    A co do samego panna Urbanowicza to rowniez zgadzam sie z autorem tekstu, azeby zmienil specializacje - bo tematy sieciowe mu raczej nie podchodza ;)

    dzieki i pozdro

  6. Rzeczowe wyjasnienie niescislosci, trafnie wychwycone watpliwosci, ktore krazyly po glowie w trakcie czytanie wywiadu.jako typowy internauta,nie do konca orientuje sie we wszystkich kwestiach dotyczacych internetu.Doprecyzowanie sie przydalo by rozwiac mętlik.

  7. Wywiad którego udzielił Pan Krzysztof Urbanowicz może i nie zachwyca (przynajmniej mnie) ale komentarze które tutaj przeczytałem są aż nadto emocjonalne, nie wnoszące nic do dyskusji.

    Co do konstruktywnej krytyki to dodam do siebie tylko dwie rzeczy:

    To że coś było kiedyś nie znaczy że teraz nie może być nazwane web 2.0 ? – ta nazwa nie oznacza czegoś nowego, niespotykanego – dla mnie to trend który pokazuje że użytkownik znaczy dla serwisów internetowych więcej niż kiedyś.

    API (application programming interface) czyli interfejs– ma bardzo duże znaczenie. Użytkownicy nie są świadomi jak powstają typowe masupy ale z nich korzystają. Więc to właśnie dzięki API powstało wiele użytecznych serwisów. To że coś nie jest bezpośrednio dla użytkowników nie oznacza iż pośrednio nie przynosi korzyści.

    Generalnie cały tekst mógłby być użyteczny gdyby nie emocje, które nie pozwoliły autorowi zachować odpowiedniego poziomu (te wyliczanki co kiedy powstało czy co było pierwsze, te małe prztyczki w nos, naigrywanie się ? – po co?.)

    PS.

    Nawiąże jeszcze na chwilę do przykładu jaki podał autor tego bloga na bazie serwisu którego jestem współtwórcą czyli pytamy.pl Otóż wyciągniecie z kilku tysięcy pytań jednego głupiego oraz skomentowanie go takim tekstem
    „Pusta i głupia treść to powoli wyznacznik społecznościowych witryn Web 2.0”
    Pokazuje że autor w swojej radykalności poglądów nie strara się być obiektywny.

    Pozdrawiam
    Grzegorz Marczak
    Pytamy.pl

  8. hazan, polecam zapoznanie sie dokladnie z tematem API. czym jest, gdzie jest stosowany, na jaka skale korzystaja z niego zwykli uzytkownicy i jakie ma znaczenie. bo Twoj komentarz na ten temat ma sie nijak do faktycznego statusu API.

    a sam komentarz Adama bardzo trafny. dobrze, ze ktos fachowo wypunktowal... hmm... niescislosci ktore wymienil Pan Urbanowicz w tym wywiadzie.

    PS: nie naduzywalbym okreslenie Ekspert. bo Ekspert jest tylko jeden :>

  9. Bravo ! :D

    dla mnie WEB 2.0 to slogan, jezeli moznaby mu przyporzadkowac cos realnego ,to z pewnoscia bedzie to zmiana sposobu myslenia o sieci oraz splaszczenie internetu.

    Jakie ma to powiazanie z technologia ?
    prawie nijakie. Przy pomocy srodkow i narzedzi ktore byly 10 lat temu mozna zrobic to samo.

  10. [quote]Dzięki temu narzędziu(ajax) mogę przestawiać na monitorze moduły jakiejś strony i ustawiać je tak jak mi wygodnie[/quote]

    Prosze mi to pokazać jak Pan przestawia bloki przy pomocy ajax? Przekladanie blokow odbywa sie przy pomocy javascript! Jeżeli ktos chcialby to robic ajaxem to musial by przeladowac cala strone (albo kolumne/y).

    Rzeczywiscie dziwne rzeczy zostaly zawarte w tym tekscie...

  11. Cała historia z WEB 2.0 ma się jak moda na 3 literowe akronimy. Po prostu kolejny buzzword w stylu `skalowalność`.

    W innych dziedzinach można dać na przykład NLP, które jest kolejnym mashupem zagadnień, znanych każdemu studentowi psychologii.

    Co do CMS oboje niestety się mylicie. CMS to nie WYSIWYG, a nawet jeżeli mówimy o tym aspekcie CMS to żaden obecnie (nawet FCKEditor, htmlarea, XStandard, ...) nie wyklucza konieczności znajomości składni html.

  12. DrLex: tu nie chodzi o WEB2.0 czy inny wymysł... ja mam WEB2.0 w nosie... nic mi nie dał jako Internaucie...tak funkcjonuję jak funkcjonowałem... obserwuję i czekam aż typowemu polskiemu przedsiębiorcy WEB2.0 w czymkolwiek pomoze...

    byc moze nie zauwazyles albo napisalem to za malo jasno........chodzi mi generalnie o RZETELNOSC DZIENNIKARSKA i oto ze jak ktos wedkuje od 10 lat to niech pisze o wedkarstwie.......jak ktos wedkuje od wczoraj to niech nie bedzie orędownikiem co bylo i co bedzie bo do tego trzeba miec troche wyczucia i zebrac troche obserwacji.........

    CMS - to cos wiecej niz kwestia okienka do wprowadzenia zmian (wysiwyg czy textarea). `Management` wyciagniete ze srodka rozwiniecia tego skrotu ma tu dosc duze znaczenie

    aaa akurat `skalowalność` nie jest dla mnie żadnym buzzword :-

  13. Respect - Panie Adamie. :)
    Cieszy mnie, ze sa ludzie dla ktorych WEB 2.0 to nie jakas technologia ktora trafila na ziemie z kosmosu ok 12 listopada 2004 roku :)

  14. W kwestii systemów CMS widzę u obu Panów dalekie uproszczenie. Gdyby to było takie proste, ludzie zajmujący się tym zawodowo już dawno stracili by pracę.

  15. Czytając niektóre komentarze pojawia mi się jak na dłoni tytuł artykułu. Co rusz mamy samych eskpertów. Sens jest wyżej. Panie Adamie cieszę się, że w końcu ktoś zaczyna pisać o czym powinno się pisać od dawna. Myśle, że Polska jest na etapie gdzie zaczyna się `odsiewanie` pozerów. Ludzi, którzy zajmują znaczące pozycje. Ludzie PR-owi, marketingowcy wypromowani albo przez układ albo koneksje tudzież `fart`. Osoby bez właściwego podłoża merytorycznego, wiedzy i umiejętności. Wypowiadają się i decydują o ważnych kwestiach. Często posiadają etykietkę eksperta. Jedno jest pewne, w prawdziwym świecie ekspertów nic nie znaczą. Tak jest wszędzie, rozglądnijmy się w pracy, otoczeniu, polityce, wiadomościach. Myślę, że najgorsze co może spotkać tych ludzi to wewnętrzna zadra, niepokój, że `czarują` zmyślają nie znając się tak naprawdę na przedstawianej dziedzinie. Prawdziwą satysfakcję z pracy czerpią zaś Ci co budują, tworzą, poznają i wymyślają jednocześnie zwiększając swoją wartość. Panie Adamie jeszcze raz dziekuję za odwagę i chęć polemizowania z obecnymi eskpertami.

Komentarze zablokowane

Pokaż swoje wnętrze